źródło: GAzeta Współczesna
Trzema sprawami, w których ofiarami są psy zajmują się obecnie ostrołęckie organy ścigania. Wszystkie pokazują jak okrutni i bezmyślni potrafią być ludzie. Ostatni z tych trzech wypadków wydarzył się w poniedziałek w Białobieli w gminie Lelis. 65-letni mieszkaniec tej wsi wrzucił do studni na podwórku trzy psy. Dwa z nich synowi oprawcy udało się wyciągnąć żywe. Trzeci się utopił.R E K L A M A
- Mężczyzna, który wrzucił psy do studni pytany przez policjantów dlaczego to zrobił nie potrafił odpowiedzieć - mówi Dariusz Wesołowski, rzecznik prasowy ostrołęckiej policji.
Kilka dni wcześniej pewien mieszkaniec Nakieł w gminie Olszewo-Borki powiesił w lasku swojego psa. W tym przypadku mogła to być swoiście rozumiana kara, ponieważ ów pies wcześniej ugryzł sąsiadkę właściciela czworonoga. A kilkanaście tygodni temu w Ostrołęce, jeszcze inny mężczyzna wyrzucił swojego psa z 11 piętra wieżowca! We wszystkich sprawach policja pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo. Jeśli wstępne ustalenia się potwierdzą, sprawcy staną przed sądem.
Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje dla nich surowe kary. Za zabicie zwierzęcia grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. A jeśli sprawca dopuścił się przy tym znęcania lub szczególnego okrucieństwa - do dwóch.
Nie tylko jednak za zabicie można trafić pod sąd. Ostatnia sprawa "z ustawy o ochronie zwierząt? zakończona wyrokiem w Ostrołęce dotyczyła... wyrzucenia psa z jadącego samochodu. W taki sposób pewien właściciel chciał się pozbyć "swojego przyjaciela?.
Pies ocalał a sprawa trafiła do sądu, bo znaleźli się świadkowie, którzy wszystko widzieli. Mieszkaniec Suska Starego, który w ten sposób "rozstał się ze swoim psem? zapłacił grzywnę - 900 zł.
Sprawy sądowe to jednak wierzchołek góry lodowej. Najlepiej o tym jak okrutni dla zwierząt bywają ludzie wiedzą pracownicy schronisk. W Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt "Canis? w podostrołęckim Kruszewie znajdują się psy, które z pewnością były maltretowane. Mają rany, ślady po łańcuchu na szyi, boją się ludzkiej ręki. Niektórych z nich nie można już oddać w ręce człowieka. Po prostu za wiele zła doświadczyły od przedstawicieli naszego gatunku...
