Po upadku Powstania Kościuszkowskiego i podpisaniu konwencji rozbiorowej przez państwa zaborcze (26.I.1797) dokonano rozgraniczenia obszaru Polski, a podział ten chciało się zaborcom widzieć jako "zupełny, ostateczny, nieodwołalny". Północne Mazowsze znalazło się w państwie pruskim, które na tym terenie graniczyło z Austrią od Góry Kalwarii do Serocka, a następnie wzdłuż Bugu do okolic Janowa Podlaskiego. Od Janowa zaczynała się granica z Rosją, która biegła między Bielskiem a Białowieżą, Białymstokiem a Wołkowyskiem do Grodna i stąd dalej na północ wzdłuż Niemna.

Zniewolonej ludności polskiej nie łatwo było wyobrazić sobie rychłą odmian losów. Tymczasem odmiana przyszła i to po niespełna dziesięciu latach. Nie zapominajmy, że była to epoka krwawa i niespokojna. Wstrząs wywołany przez Rewolucję Francuską uzewnętrznił całą lawinę konfliktów w ówczesnej Europie. Przeciwko Francji zawiązywały się i upadały kolejne koalicje. Po klęsce trzeciej koalicji na polach pod Austerlitz zawiązała się czwarta między Prusami, Austrią i Rosją. Działania wojenne spowodowały ultymatywne żądania Prus przesłane Napoleonowi, który wydał Wielkiej Armii rozkaz wymarszu na terytorium Fryderyka Wilhelma III. Decydujące spotkanie nastąpiło pod Jeną i Auerstaedt, w tym samym dniu 14.X.1806 r. Armia króla Prus została rozbita i dalszy pochód Francuzów odbywał się bez większych przeszkód. Szybko zajęli Berlin, doszli do Bałtyku i przeprawiwszy się przez Odrę zbliżali się do ziem polskich.

W Wielkopolsce wybuchło powstanie i rozpoczęto formować wojsko. Król pruski Fryderyk Wilhelm III znalazł się ze swym dworem w Prusach Wschodnich, gdzie pozostał do dyspozycji 20-tysięczny korpus pod dowództwem gen. I'Estocqa.

Po klęskach na polach Jeny i Auerstaedt oczy Prusaków zwróciły się w stronę cara Aleksandra I, który ich nie zawiódł. 30.X.1806 r. wypowiedział on Napoleonowi wojnę skłaniając do tego samego kroku Anglię i Austrię, ale bez skutku. Armia rosyjska stała w pogotowiu i na pierwsze wezwanie wyruszyła na pomoc. 3.XI. ruszył z Grodna 70-tysięczny korpus gen. Bennigsena i maszerując przez Łomżę i Ostrołękę dotarł do Pułtuska, gdzie założono kwaterę główną. W jego skład wchodziły cztery dywizje: 2-ga Ostermanna, 3-cia Sackena, 4-ta Golicyna i 6-ta Siedmoradskiego. Ta ostatnia zajęła Pragę oraz obsadziła prawy brzeg Wisły od Pragi do granicy austriackiej. Trzy pozostałe dywizje broniły odcinka od Warszawy do Torunia gdzie znajdowali się Prusacy I'Estocqa.

W śród ludności polskiej panowało wielkie poruszenie; oczekiwała ona Napoleona i wskrzeszenia Polski, a nie zwycięstwa zaborców. Armia rosyjska była źle zaopatrzona i musiała zdobywać żywność na miejscu. Urzędnicy pruscy odmawiali wydania magazynów w ręce Rosjan bez rozkazu króla. Zaczęła się grabież i gwałty na ludności cywilnej, która uciekała bądź za Bug, do zaboru austriackiego, bądź kryła się w lasach chroniąc resztki swojego mienia.

Tymczasem Francuzi zbliżali się do Wisły. Pod koniec listopada wkroczyła do Warszawy jazda Murata, III Korpus Davouta, a następnie pojawił się V Korpus Lannesa. Na odcinku od Warszawy do Płocka stanęły korpusy Augereau i Soulta, za nimi, koło Torunia VI Korpus Neya i jazda Bessiersa, dolny odcinek Wisły obsadził I Korpus Bernadotte'a.

28.XI. Siedmoradski otrzymał wiadomość, że Francuzi maja zamiar przejść Wisłę od południa i obejść jego dywizję przez Galicję. Obawiając się okrążenia, opuścił Pragę i przemieścił 6 Dywizję za Narew. Davout natychmiast skorzysta z okazji i szybko przeprawił swój korpus na opuszczone tereny. Bennigsen poczuł się zagrożony i wycofał się do Ostrołęki, gdzie zabawił cztery dni.

Akurat wtedy dotarł do Ostrołęki (4.XII) II Korpus który miał stanowić rezerwę siłę Bennigsena. Dowodził nim gen. Buxhoevden. Składał się również z czterech dywizji i liczył 55000 ludzi. 5 Dywizją dowodził Tuczkow, 7-mą Dochturow, 8-mą Essen III i Dywizja 14 Anrep. W tym samym czasie zbliżał się do Brześcia Korpus Essena I liczący 37000 ludzi, ale cały grudzień miał przestać tam w bezczynności. Zapoznamy się z nim dokładniej w dalszym ciągu naszej relacji, gdyż właśnie on stoczy bitwę pod Ostrołęką z V Korpusem Wielkiej Armii.

Armii rosyjskiej brakowało jednolitego dowodzenia. Był to problem tym bardziej naglący, że obaj dowódcy połączonych w Ostrołęce korpusów nie cierpieli się wzajemnie. Car mianował naczelnego wodza w osobie marszałka polnego Michała Fiodorowicza Kamieńskiego ale zadanie mu powierzone było ponad siły schorowanego 68-letniego wodza. Wyruszył on z Petersburga 22.XI., ale już po paru dniach prosił cara o zwolnienie z nałożonego obowiązku, gdyż źle widzi i na mapie nic nie może dojrzeć oraz nie może jeździć konno. Przybył jednak do Pułtuska i zapoznał się z wojskiem, a wtedy jego lęk tylko się powiększył. Ujrzał bowiem wojsko źle umundurowane, bez zapasów żywności i lekarstw. Znowu prosił cara o zwolnienie z funkcji, ale odpowiedź nie przychodziła i trzeba było przystąpić do działania. Korpus Buxhoevdena podzielił na dwie części: dywizje Essena III i Anrepa umieścił w widłach Bugu i Narwi w okolicy Popowa. Pozostałe dwie stanowiły prawe skrzydło korpusu Bennigsena.

W tym samym dniu, kiedy wojska rosyjskie witały pod Pułtuskiem marszałka Kamieńskiego, Warszawa owacyjnie przyjmowała wjeżdżającego Napoleona. Jakże inne nastroje panowały w obozie francuskim. Była to Wielka Armia, która rok temu odniosła zwycięstwo pod Austerlitz, a przed paru tygodniami pod Jeną i Auerstaedt. Gwiazda Napoleona jaśniała pełnym blaskiem, marszałkowie byli tylko wykonawcami woli cesarza. Zaopatrzenie armii było dobre, a stosunek ludności polskiej przychylny.

Działania bojowe rozpoczęli Francuzi 21 grudnia. Korpusy Napoleona przeprawiły się przez Wisłę i ruszyły na Rosjan, którzy byli zmuszeni do odwrotu. Wycofując się koncentrowali swe oddziały w rejonie Pułtuska i Makowa. W dzień Bożego Narodzenia większość sił Bennigsena była już w Pułtusku, reszta zaś znalazła się z dywizją Dochturowa w okolicy Gołymina. Buxhoevden ze swą 5 Dywizja stał w Makowie. Pogoda była wyjątkowo zła, ciągłe deszcze zamieniły drogi w bajora i posuwanie się wojsk, szczególnie artylerii, było nad wyraz uciążliwe. łatwo wyobrazić sobie sytuację żołnierzy maszerujących i walczących w błocie, a nocujących na biwakach wśród wichrów i zamieci śniegu z deszczem. Pod wieczór 25 grudnia dotarł pod Pułtusk V Korpus Lannesa z dywizją dragonów Beckera. Kamieński musiał decydować się na rozstrzygający bój lub na odwrót. W nocy z 25/26 grudnia rozszalała się burza i wiatr przewracał namioty Rosjan i Francuzów. Stary marszałek załamał się zupełnie i zwoławszy naradę oświadczył, że opuszcza wojsko, dowodzenie przekazuje najstarszemu stopniem czyli Buxhoevdenowi polecając równocześnie wycofać się w granice Rosji. Pomimo próśb zebranych generałów wytrwał w postanowieniu i odjechał do Ostrołęki. Ambitny Bennigsen nie mógł przystać na tak niesławny koniec i decyzji wodza nie uszanował. Postanowił przyjąć bitwę). W tym celu rozkazał sprowadzić z Popowa dywizje Essena III i Anrepa, lecz te, zgodnie z wcześniejszym rozkazem Kamieńskiego, pomaszerowały do Ostrołęki. Walczył więc nazajutrz siłami swego korpusu mając za przeciwnika V Korpus, Dywizję Dragonów i w ostatniej fazie Dywizję Gudina z Korpusu Davout. Walki trwały od 10 rano do zupełnych ciemności w infernalnych warunkach atmosferycznych. Na błocie zostało ok. 3500 Rosjan i ok. 2200 Francuzów.

W tym samym czasie trwała bitwa pod Gołyminem, gdzie znalazła się w okrążeniu część oddziałów Bennigsena i 7 Dywizja Dochturowa. Atakowały ją oddziały Davout, Soulta i Augereau. W ciężkim boju przebili się Rosjanie do Makowa straciwszy pod Gołyminem ok.1000 ludzi. Obie bitwy nie przyniosły rozstrzygnięcia i Napoleon zrozumiał, że kampania, tak błyskotliwie rozpoczęta na polach Turyngii, będzie miała swa drugą poważną fazę.

Odwrót Rosjan był niezwykły, jak i stosunki panujące w naczelnym dowództwie. Bennigsen polecił rozpalić ognie, by imitować obozowisko rozłożone wokół Pułtuska, a tymczasem w nocy z 26/l27 XII ruszył śpiesznym marszem do Ostrołęki unikając spotkania z Buxhoevdenem. Przeprawiwszy się w Ostrołęce na lewy brzeg Narwi kazał spalić za sobą most zostawiając resztę wojsk, ze swym rywalem na czele, na pastwę Francuzów. Nie zaniedbując starań około swej kariery powiadamiał cara, że pobił pod Pułtuskiem samego Napoleona, a jego poplecznicy na dworze mieli dokonać reszty. Zobaczymy wkrótce, jak bardzo mu się to opłaciło. Buxhoevdena tymczasem nikt nie ścigał i mógł wycofywać się bez walki. 29.XII znalazł się w Nowej Wsi (dzisiaj Nowa Wieś Zachodnia), a nazajutrz w Dylewie. Dowiedziawszy się, że most w Ostrołęce jest spalony, skierował swe wojska do Nowogrodu przez Nasiadki i Stanisławowo natomiast niewielkie oddziały poszły do Kolna przez Lipniki. Dwie jego, dywizje stojące w widłach Bugu i Narwi dołączyły w Ostrołęce do korpusu Bennigsena. Pierwsza próba połączenia wojsk odbyła się 2.I. w Nowogrodzie, ale zaledwie część 8 Dywizji zdołano przeprawić, gdyż most pontonowy został zerwany. Ostateczne scalenie armii nastąpiło w Tykocinie 9 stycznia.

Przemarsze wojsk były plagą dla ludności cywilnej. Wiemy już, że armia rosyjska była źle wyekwipowana i bez zapasów żywności. Dodać do tego należy i to, że Bennigsen był bardzo złym administratorem i nie troszczył się o podwładnych.

Wycofywanie odbywało się wśród roztopów i nocnych przymrozków, więc źle odziane i głodne wojsko zaczęło szukać ratunku na własną rękę. "Głód - pisze Michajiowski-Danilewski - był przyczyną wielkiego zła w armii rosyjskiej, jakim było maruderstwo. Tysiące maruderów rozbiegło się na wszystkie strony grabiąc wsie i stacje pocztowe. Opóźniło to potem scalanie się tych ziem z Rosja"

Po dwudniowym odpoczynku w Tykocinie wyruszyły wojska rosyjskie do Piszu. W czasie marszu przybył kurier od cara i przywiózł dwa imienne rozkazy. W jednym z nich mianował Aleksandra Bennigsena głównodowodzącym swej armii, w drugim natomiast usuwał Buxhoevdena z armii i mianował go gubernatorem wojskowym w Rydze. Niezasłużona nagroda i jeszcze bardziej niezasłużona kara. Dotarłszy 13 stycznia do Białej Piskiej wszedł Bennigsen w obowiązki naczelnego wodza. Wojska miały zaraz ruszyć dalej, pośród mazurskich jezior, dla połączenia się z wojskiem pruskim i atakować prawe skrzydło armii francuskiej. Przed wymarszem zorganizował głównodowodzący swe prawe skrzydło zabezpieczając linie komunikacyjne swej armii z Rosją, biegnące przez Grodno. Oto jego decyzje:

- korpus Essena I otrzymał rozkaz wymarszu z Brześcia do Brańska, a potem do Wysokiego Mazowieckiego;

- w Goniądzu zostały 4 pułki piechoty i 2 pułki kozackie z 6 Dywizji Siedmoradskiego w sile 8000 ludzi. Zadaniem tego oddziału, którym dowodzić miał Siedmoradski, miało być zapewnienie komunikacji korpusu Essena z główną armią;

- sam Siedmoradski miał zapewnioną łączność z Bennigsenem za pośrednictwem batalionu piechoty i sotni kozaków zajmujących Pisz.

16.I. wyruszyła armia rosyjska, wśród śniegu i zamieci z Białej Piskiej do Prus. Zostawimy teraz maszerujących Rosjan i wrócimy do Pułtuska, by prześledzić ruchy oddziałów francuskich.

Sytuacja walczących wojsk w styczniu 1807 7.

Po bitwach pułtuskiej i gołymińskiej Napoleon uznał, że kampania zimowa jest skończona i Rosjanie będą czekać wiosny dla wznowienia działań wojennych. Rozmieścił przeto oddziały na leżach zimowych, a sam wrócił do Warszawy. Większości wojsk styczeń upłynął leniwie, ale oddziały lekkiej kawalerii oraz nieco piechoty znajdowało zatrudnienie przy podążaniu za uchodzącym przeciwnikiem i zajmowaniu opuszczonego terenu. Przystępując do omawiania ruchów oddziałów francuskich na interesującym nas obszarze podzielimy go na dwie części: tereny na lewym brzegu Narwi między Bugiem a Narwią oraz tereny na prawym brzegu tej rzeki ciągnące się na północ do wysokości Myszyńca.

Działania na lewym brzegu Narwi

Prawie cały pas między Bugiem a Narwią obsadzony był przez I II Korpus Davout i 5 Dywizję Dragonów Beckera. Wyjątek stanowił odcinek południowy, gdzie wąskim klinem przesuwały się oddziały 5 korpusu z Serocka wzdłuż Bugu do Broku. Davout przeprawił na lewy brzeg Narwi swą Drugą Dywizję Piechoty w dniu 2.I.1807 r. Zajęła ona kwatery w rejonie wsi Borsuki, Zatory, Ciski, Chmielów, Kozłów i Leszczydół. Po trzech dniach znalazła się po tej samej stronie jazda tego korpusu dowodzona przez gen. Marulaza oraz 5 Dywizja Dragonów Beckera. Marulaz miał do dyspozycji trzy pułki szaserów:1-szy, 2-gi, 12-sty. Pułk 1-szy otrzymał rozkaz zajęcia Ostrowi, 2-gi miał zająć Czerwin i okolice, natomiast pułk 12-sty miał wkroczyć do Ostrołęki i utrzymać łączność z 2-gim w Troszynie. Dywizja Dragonów została umieszczona w okolicy Wąsewa, gdzie znajdowała się jej kwatera główna, a dragoni zajęli Trynosie, Malinowo, Gocły, Chruśnice, Nogawki, Borawe i Chełsty.

Ruszyli więc szaserzy w pierwszej linii i szybko zajęli wskazany im teren. Gen. Marulaz znalazł się 7.I. w Szczawinie, skąd pisze do Davout: "Mam honor donieść panu, że 1-szy pułk szaserów przybył wczoraj do Ostrowi o 6-tej i zastał już tam 50 konnych z 21-go pułku szaserów i około 30 piechoty. Oddział ten przybył z Broku. Punkt ten był atakowany 5-tego przez pułk kozaków, którzy zmusili pułkownika 21 szaserów do wycofania się. Odzyskał go na powrót 6.I. przy pomocy piechoty i uważa, że potrzeba kilku kompanii piechoty dla utrzymania Ostrowi. Teren lesisty. Brak furażu, owsa, a nawet słomy jest mało. Niewiele się widzi żywych istot. (...) Zwiad wysłany do Ostrołęki mógł dojść tylko do Borawego, gdzie znajdowało się paru dziesięciu kozaków młócących zboże; zobaczywszy nas uciekli. (...) Wg danych, jakie uzyskałem, nieprzyjaciel zajmuje Kamiankę sotnią kozaków i wiele oddziałów ciągnie stamtąd na Ostrołękę. (...) Wielu chłopów mówiło mi, że nieprzyjaciel ma nadal w Ostrołęce 400-500 piechoty, 3 działa armatnie i prawie 200 kozaków w okolicy. (...) Chłopi wcale nie okazują zaniepokojenia z przybycia Francuzów i pozostają w swych chatach. Nienawidzą Rosjan, którzy zrujnowali kraj jak tylko było można". Na drugi dzień meldunek Marulaza ze Szczawina jest pełen zaniepokojenia. "Dowódca 1-go szaserów zawiadamia mnie, że jest ciągle niepokojony przez nieprzyjaciela, a konie jego upadają ze zmęczenia i braku pożywienia. Ostatnie jego raporty mówią, że kolumna nieprzyjacielska dowodzona przez gen. Bankoffa wyruszyła z Białegostoku i kieruje się na Śniadowo. Ostrzegam pp. generałów Beckera i Frianta. (...) Wczoraj uprzedzano mnie, że przeciwnik wycofuje się z Ostrołęki i sądzę, że może to być prawdą". Wiadomość o kolumnie Bankoffa (?) była bałamutna, ale Davout zdecydował całą jazdę podporządkować od tej chwili Beckerowi. Prawdziwą okazała się wiadomość o opuszczeniu przez Rosjan Ostrołęki. Następnego dnia znajdował się Marulaz w tym mieście, skąd pisał do Davouta: "Wczoraj, otrzymawszy wiadomość, że nieprzyjaciel opuścił Ostrołękę 7.I. o godzinie 10 wieczorem, wyruszyłem o świcie z 2 i 12 pułkami szaserów w kierunku tego miasta chcąc wyjaśnić sytuację na lewym skrzydle przez Kamiankę, a prawym przez Czerwin. Przybyłem dzisiaj 9-go o godzinie 12.30 nie spotykając nigdzie nieprzyjaciela. Miasto zajmował pułkownik kozaków Owajski oraz 600 piechoty z dwiema armatami, które zabrali ze sobą wieczorem. Most jest tu dwuczęściowy, rozdzielony łachą piaskową. Część pierwsza spalona i połamana, a druga spalona. Naprawa wstępna, umożliwiająca przeprawę piechoty, zostanie ukończona jutro rano. Całkowita odbudowa potrwa od 7 do 8 dni. Drzewo na odbudowę trzeba będzie sprowadzić z Dylewa odległego o 5 mil stąd. Mamy tu barkę, która jest w stanie przewieść 50 koni. Nieprzyjaciel pozostawił 47 rannych z czego 16 Francuzów, których przekazałem w ręce p. Copin, głównego chirurga 12 szaserów. Zastaliśmy wielki magazyn soli liczący 5500 beczek po 250 funtów każda, a w kasie tego magazynu znaleźliśmy 114 dukatów, które przekazano p. Guyon pułkownikowi i d-cy 12 szaserów, z czego zda sprawę Waszej Ekscelencji.

Mamy tu 5 pieców, z czego 2 wielkie, w których można wypiekać 2000 racji chleba dziennie, 3 wiatraki i 3 młyny wodne, ale popsute i trzeba będzie je naprawić, co planujemy uczynić w ciągu 8 dni. (...)". Od pojmanych jeńców dowiedział się i przekazał Marulaz wiadomość, że istnieje korpus Essenna, który nie dołączył do armii Bennigsena. Ważna to wiadomość, gdyż niebawem te właśnie wojska zbliżą się do wysuniętych oddziałów fracuskich. Tymczasem Marulaz wysyła patrole w kierunku Łomży. 13.I. pisze do Beckera z Księżopola: "Ruszyłem dziś rano z 2-gim pułkiem szaserów do Łomży przez Choromany, Jakać i -Śniadowa, gdzie spotkałem oficera rosyjskiego z jednym żołnierzem, który strzegł magazynu chleba liczącego ok. 400 racji; chleb ten rozdałem szaserom oraz biednym. Otrzymawszy wiadomość, że nieprzyjaciel opuścił Łomżę, ruszyłem tam przez Retowo, Konopki, Konarzyce i stwierdziłem, że w Łomży było jeszcze 60 piechoty pilnującej szpitala. (...) W Piątnicy znajduje się jeszcze 8000 ludzi, z czego 4000 odeszło wczoraj do Królewca". (...) Nieprzyjaciel opuścił Zambrów i Szumowo kierując się do Prus Wschodnich. Patrole nasze od 4 dni nie napotkały Rosjan pomimo tego, że wysunęły się 4-5 mil od linii mego frontu. Linia moja rozciąga od Ostrowi do Narwi wzdłuż lewego brzegu Ruża.

Zajmuję następujące wioski: Lubiejewo, Gniazdowo, Laski, Załuski, Troszyn, Kleczkowo, Choromany. Dowódca 1-szego pułku szaserów stoi w Ostrowi i zawiadamia, że przybył do niego chłop pewien z wiadomością, że widział 11.I. rankiem około godz. 8 dużo kawalerii w Zarębach i Nurze. (...) Okolica jest splądrowana przez Rosjan i zapasy są znikome, ale znajdujemy jeszcze słomę i ziarno, lecz owsa wcale". Chcąc wzmocnić swą pierwszą linię postanowił Davout i organizował awangardę piechoty lekkiej. W jej skład weszły dwa pułki piechoty lekkiej i 33 pułk liniowy. Całością dowodził gen. Lochet stacjonujący w Ostrołęce Pułk 13 zajął Ostrołękę 3 kompaniami, natomiast po jednej umieścił w Rydzewie, Miastkowie, Szczepankowie, Kleczowie i Żebrach pod Kleczkowem.

Pułk 33 zostawił jeden batalion w Czerwinie i okolicy. Drugi batalion obsadził czterema kompaniami Ostrów oraz wydzielił po jednej kompanii do Śniadowa, Tyszek, Gołębocza i Prosienicy. Jedna jego kompania znalazła się między Ostrowią a Przetyczą.

Pułk szaserów wysunięto na czoło umieszczając 1 pułk w okolicy Lubatynia i Gniazdowa, zaś 2 i 12 od Jakaci i Jasienicy, natomiast w Czyżewie miał znajdować się pułk piechoty, pułk huzarów i tysiąc kozaków. Od 20 stycznia na całej linii zaczynają się starcia rosyjsko-francuskie. Do tej pory podążali Francuzi za wycofującymi się oddziałami Korpusu Essena I, który, jak pamiętamy, wyruszył z Brześcia na początku stycznia i 6.I. znalazł się w Brańsku. Planując dalszy marsz do Wysokiego Mazowieckiego, Zorganizował Essen awangardę, której dowództwo powierzył generałowi Levizowi. Jaj skład wchodzi pułk piechoty, pułk jegierski, pułk huzarów i pułk kozaków. "Podjazdy Leviza penetrowały teren od Bugu do Narwi i miało istotne starcie z patrolami przeciwnika. Leviz często niepokoił Francuzów nocą, więc prosił go, by zaniechał tych ataków z uwagi na ich bezowocność, ale prośby nieprzyjacielski nie zostały uszanowane i Leviz kontynuował nocne ataki biorąc dużo jeńców" 9. Jeden z takich ataków miał miejsce w nocy z 20/21 stycznia. "21.I. nieprzyjaciel niepokoił oddział 50 szaserów z 2 pułku w Śniadowie i prawie tyluż w Szumowie. Pokazał się na całej linii od Ostrowi do Łomży. Śniadowo był niepokojone przez całą noc z 20/21, zaś 21 I. zaatakował je oddział 300-400 kozaków i huzarów. Dowódca oddziału szaserów stracił głowę i w pośpiechu wycofał się na bagna, gdzie musiał zostawić część koni. (...) Rosjanie zaatakowali Brok, ale bez powodzenia". Marulaz informuje z Tarnowa 24.I. o nowym ataku rosyjskim: "Mam honor donieść, że awangarda moja w Szczepankowie została zaatakowana o 3 w nocy. Nieprzyjaciel w sile ok. 200 kozaków i dragonów okrążył znienacka wieś i nacierał ze wszystkich stron. Szaserzy nasi miast siadać na koń mieli dość roztropności, by dołączyć do piechoty po umieszczeniu koni w stodole oraz obok dworku. Ich przytomność i dość silny ogień zmusiły przeciwnika do opuszczenia wsi po podpaleniu jednego domu" Najczęściej był atakowany odcinek między Bugiem a Ostrowią, gdzie oddziały 5 korpusu Lannesa co dzień miały utarczki z nieprzyjacielem

Działania na prawym brzegu Narwi.

Za wycofującymi się oddziałami Buxhoevdena posuwały się na odcinku od Zawad i Chudka trzy pułki jazdy konnej IV Korpusu - marszałka Soulta. Dowodził nimi gen. Guyot mając do dyspozycji 8 pułk huzarów, 16 pułk szaserów i 22 pułk szaserów. Na prawo od niego działały Brygada Lekka Kawalerii gen. Watieea i Dywizja Lekka Kawalerii gen. Lassalle'a. W dniu 1.I. Rosjanie byli już za linią Omulwi i prawy brzeg tej rzeki zaczęli obsadzać Francuzi. Guyot zajął mosty w Chudku, Zawadach i Kopaczyskach, a 4.I. jego szaserzy przeszli po odbudowanym moście w Chudku i dotarli do Szafarni. Soult tak oddaje wrażenia swych żołnierzy ze spotkań z mieszkańcami lewego brzegu Omulwi: "Wycofanie się nieprzyjaciela za Omulew jest wielką korzyścią dla naszej lekkiej kawalerii. Mieszkańcy lewego brzegu żyją, bez wyjątku, w wielkiej biedzie i wiele wycierpieli z powodu zniszczeń uczynionych przez wojsko rosyjskie, ale są dobrze do nas nastawieni. Zatrzymali i doprowadzili do naszych 16 piechurów rosyjskich należących do kolumny, która wycofała się do Lipnik. Dostarczyli także chleba i owsa naszym kawalerzystom, czego bardzo im było brak. Zrobimy wszystko, by utrzymać tu dobre nastawienie". Do 9.I. trzy duże oddziały rosyjskie widzieli Francuzi w Lipnikach, Nasiadkach i Stanisławowie; każdy z nich miał liczyć ok. 4000 ludzi. Wysyłały one patrole do Kadzidła i Dylewa. Kawalerzyści Guyota ograniczali się do obserwacji terenu i starć z Rosjanami nie było. Na odcinku od Chudka do Narwi stanęły na prawym brzegu Omulwi 2 pułki Brygady Watiera oraz dwie Brygady z Dywizji Lasalle'a: Brygada Latour-Maubourga i Brygada Bruyer'a.

W Przystani stanął płk Jacquinot z częścią 11 pułku szaserów i wysyłał zwiady głównie w kierunku Ostrołęki. W Drężewie znajdowały się pozostałe siły Brygady Watiera. Po zajęciu Ostrołęki przez Marulaza zaczęła przeprawiać się w Drężewie Brygada Latour-Maubourga na prawy brzeg Omulwi, by patrolować teren do Rozogi i od Ostrołęki do Szafarni i Lelisa. l0.l. przybył batalion inżynieryjny, który naprawiwszy mosty w Przystani i Drężewie przystąpił do prac nad mostem w Ostrołęce. Ponieważ drzewa rosnące w pobliżu zostały wycięte i zabrane, Rogniat rozkazał burzyć domy, by uzyskać drewna do prac nad budową mostu w Ostrołęce. Teren między Omulwią a Szkwą był do końca stycznia patrolowany przez Guyota, Watiera i Lasalle'a, ale Rosjanie nie zapuszczali się tam.

Konfrontacja korpusów Essena II Savary'egow pierwszej połowie lutego 1807 r.

Pod koniec stycznia Napoleon został zaalarmowany wiadomością, że siły Bennigsena maszerują w kierunku Królewca i weszły w kontakt z wojskami pruskim. 28.I. Korpus Soulta otrzymał rozkaz wymarszu w kierunku Wielbarka, zaś korpus Davouta miał podążać przez Myszyniec w stronę Olsztyna. Trzeci korpus już 7 lutego był w Myszyńcu, a odchodząc stamtąd nazajutrz pozostawił Davout 11 regiment piechoty i 2 pułk szaserów pod dowództwem gen. Grandeau'r. Zadaniem tego oddziału będzie osłona linii komunikacyjnej armii i utrzymanie łączności z 5 Korpusem, który pozostał w Broku. W podobnym celu zostawił Davout jeden batalion ze swej 3 Dywizji Piechoty w Szczytnie. W Wielbarku stał inny oddział dla osłony magazynów i parku artyleryjskiego.

Trzon prawego skrzydła Wielkiej Armii stanowił V Korps, który przesunął się na tereny opuszczone przez Korpus Davouta. Przypadło mu teraz zadanie bardziej aktywne niż drobne utarczki straży przednich, jak to miało miejsce przez cały styczeń.

Powstał od razu problem dowództwa, gdyż marszałek Lannes ciężko zachorował. Napoleon w drodze do Prus odwiedził go w Pułtusku i polecił wysłać do Warszawy, natomiast wezwał do siebie gen. dywizji Anne J. M. Savary. Wezwany stawił się przed cesarzem w Przasnyszu i dowiedział się, że został dowódcą 5 korpusu, który stoi w Broku. Savary wyruszył w drogę i dotarł do Broku 1 lutego w nocy. Szefem sztabu był jego dawny znajomy gen. Reille, a zastępcą i adiutantem dowódcy Polak gen. Ludwik Dembowski. Warto zauważyć, że było jeszcze dwóch Polaków pełniących w sztabie funkcje tłumaczy, a mianowicie Jakub F. Kierzkowski oraz por. Brzozowski. Korpus składał się z dwóch dywizji piechoty, jazdy i artylerii wraz z saperami.

Skład V Korpusu w dn. l.II.1807

 

Dywizja gen. Sucheta kwater gł. w Broku

 

17 pułk piechoty lekkiej

ludzi

1342

koni

24

Dywizja gen. Sucheta 34 pułk piechot liniowej 1856 21
Gen. Claparede 40 pułk piechoty limiowej 1566 28
Gen. Domonstier 64 pułk piechoty liniowej 1444 13
Gen. Girard 88 pułk piechoty liniowej 1144 17

 

Dywizja gen. Gazana kwatera gł. Ostrów Maz. dowódcy brygad: 21 pułk piechoty lekkiej 1653 50
Gen. Campana 100 pułk piechoty liniowej 2222 34
Gen. Grindorge 28 pułk piechoty lekkiej 1449 42

 

Lekka kawaleria gen. Deblle kwatera gł.w Broku 9 pułk huzarów 411 469
  10 pułk huzarów 424 452
  21 pułk szaserów 499 511
Artyleria i oddziały inż.   1457 1357

Gen. Savary miał ponadto do swej dyspozycji 5 Dywizji Dragonów Beckera, która składała się z czterech pułków dragonów oraz była zaopatrzona w artylerię. Brygadami dowodzili w niej generałowie Boussart oraz Viallannes. Jej stan liczebny wynosił ok. 1800 ludzi. W pierwszych dniach lutego mógł więc Savary przeciwstawić Rosjanom ok.19000 ludzi. Wypadnie nam teraz zapoznać się bliżej z siłami Essena, które stanęły naprzeciw Francuzów Savary'ego. Liczyły one 37000 ludzi.

Skład Korpusu gen. Essena I

pułki jazdy

Dywizja gen. Wołkońskiego 10 dywizja gen. Mellera Zakomielskiego
głuchowski kirasjerski noworosyjski dragonów

mariampolski huzarów

kozacki Czernozubowa 4

kozacki Andrejanowa 2

charkowski dragonówczernihowski dragonów

achtyrski huzarów

kozacki Karasewa

kozacki Kirsanowa

pułki piechoty

astrachański grenadierów Orłowski

Ukraiński

Krymski muszkieterów

penzyński

halicki

10-ty jegierski

Kijowski grenadierów

Riażski

jarosławski

briański muszkieterów

kurski

wiatski

8 jegierski

Dywizja Wołkońskiego miała 72 działa, a Dywizja Mellera 60 dział. W korpusie tym służyło kilku wybitnych oficerów, którzy staną się sławni podczas wojny 1812 roku. Do ich liczby należeli generałowie Wittgenstein d-ca huzarów mariampolskich, Wasilczykow, Leviz dowodzący muszkieterami jarosławskimi oraz Arkady Suworow, syn głośnego marszałka dowodzący tu riażskim pułkiem muszkieterów.

Potyczka rosyjsko-francuska pod Ostrowią Mazowiecką

Zanim Savary przybył do Broku i objął dowodzenie, Gazan umieścił część swej Dywizji w Ostrowi, skąd wysyłał zwiady w kierunku Nuru, Czyżewa i Andrzejewa. Dragoni Beckera stanęli w okolicy Czerwina, gdzie mieli ciągłe utarczki z awangardą Leviza. Rosjanie zajmowali dużymi siłami Nur i Ciechanowiec oraz Czyżewo. Savary zastał więc sytuację pełną ożywienia i był zmuszony do podejmowania szybkich i ważkich decyzji, z czego nie uda mu się dobrze wywiązać. Instrukcja wręczona mu w Przasnyszu przez marszałka Berthiera mówiła, że jeśli siły Essena nie będą zbyt duże, to powinien go zaatakować i odepchnąć z pozycji nurskich, gdyby natomiast siły rosyjskie były duże, to ma się ograniczyć do zajmowania Broku i Ostrołęki. W każdym razie zalecano raczej postawę defensywną. Savary przez cały dzień 2.II. nie mógł ustalić liczby wojsk rosyjskich. Przygotowywał atak na Czyżewo w dniu 4.II. Informując o swym zamiarze marszałka Berthiera dodaje w zakończeniu "nie zapominam zalecenia Waszej Wysokości, abym nie uczynił nierozważnego kroku, ale przez całe życie czyniłbym sobie wyrzuty, że 10 tys. nędznych Rosjan mogło zajmować mnie przez dwa dni z korpusem tej wartości jak ten, którym dowodzę". To buńczuczne zapewnienie nie dorównało jednak postawie bojowej okazanej następnego dnia. Oto bowiem przeciwnik uprzedził planowaną akcję Savary'ego. Dwie kolumny ruszyły na Ostrów, z których jedna poprowadził generał major Urusow, natomiast drugą znany nam już gen. Leviz. Urusow parł wprost do miasta natomiast Leviz uczynił ruch oskrzydlający od północy. Było to 3 lutego przed południem. Równocześnie natarli Rosjanie na Dywizję Beckera w Troszynie. Walki zaczęły się we wsi Guty, gdzie Leviz spotkał posterunek Gazana. Tymczasem Urusow napotkał silny opór ze strony 100 pułku piechoty, który jak pisze Savary, "pierwszym wystrzałem rzucił na ziemię połowę nacierających". Ruch oskrzydlający Leviza zmusił jednak Gazana do opuszczenia miasta. Zanim wycofali się z Ostrowi na ulice wdarł się rżajski pułk z ks. Suworowem na czele i zmusił przeciwnika do ucieczki. Walki skończyły się około godz. 2 po południu. Straty Rosjan były znikome - jak podaje Michajłowski-Danilewski, natomiast Savary podaje 40 rannych i brak zabitych. Gdy pod Ostrowią trwały walki, wysunięta placówka gen. Claparda'a została zaatakowana koło Nuru. Savary doszedł do wniosku, że Rosjanie planują poważniejszą akcję, natomiast zdarzenie pod Ostrowią jest jedynie manewrem, który ją masuje. Zrezygnował z walki i postanowił przenieść swe siły do Ostrołęki, ale okrężną drogą przez Pułtusk.

Marsz 5 korpusu do Ostrołęki

Tuż po ataku na Ostrów gen. Suchet otrzymał rozkaz skoncentrowania swej dywizji w Broku i wymarszu o godz. 6 wieczorem w kierunku Wyszkowa. Podążać miała tuż za nią jazda 2 dywizji Gazana, po zapadnięciu zmroku reszta sił tej dywizji. Tuż przed wymarszem otrzymał Savary bałamutna wiadomość, że w Ciechanowcu znajduje się 30 tys. Rosjan, a ponadto z Tykocina maszeruje do Wysokiego Mazowieckiego korpus o sile 25 tys. ludzi. Upewniło to debiutującego dowódcę o powziętym postanowieniu, o czym pisze do marszałka Berthier: "Widziałem jasno, że Rosjanie byli gotowi do działań. Jeżeli nawet atak na Gazana nie był początkiem operacji, to i tak nie mogłem spodziewać się, że dotrę do Ostrołęki bez wdawania się w poważne walki, które musiałbym prowadzić w niekorzystnych warunkach (odległość 12 dużych mil). Gdyby w Różanie był most, mógłbym go zająć, ale Ostrołęka jest zbyt daleko" ". Pomimo więc wyraźnego życzenia Napoleona, by stanął w Ostrołęce, korpus wyruszył do Pułtuska. Wieczorem 4 lutego wojska dotarły do Pułtuska, dokąd przybyła również dywizja Beckera. Poprzedniego dnia została ona zaatakowana w Troszynie i generał Becker został lekko ranny w udo, ale pojawiła się gorączka i odwieziono go do Warszawy. Na czele Dywizji stanął odtąd generał Boussart. Już następnego dnia czoło Korpusu dotarło do Ostrołęki, a do Pułtuska docierała Dywizja Grenadierów generała Oudinot, która znalazła się tam 6.II. Napoleon przeznaczył jej obronę linii Omulwi oraz miała stanowić rezerwę V Korpusu. Składała się z 7 regimentów i liczyła 7870 ludzi. Teraz dopiero Savary poczuł się na siłach przeciwstawić Essenowi. 6.II. podjął marsz na Śniadowo i Łomżę, gdzie, jak sądził, znajdzie się korpus rosyjski, rozkazując Oudinotowi, by podążał w tym samym kierunku. Przeprawili się grenadierzy na lewy brzeg Narwi w Pułtusku i 8.II. nocowali w Przetyczy, zaś Savary znajdował się wtedy w Troszynie. Na drugi dzień był Oudinot w Pisach, gdzie połączył się z Brygadą Campany, która wykonała niepotrzebny rajd przez Serock. Dopiero 13.II. połączone siły zebrały się koło Śniadowa, ale spotykały tam jedynie trochę kawalerii, która, rzecz jasna, wycofała się. Od jeńców rosyjskich dowiedzieli się Francuzi, że Essen był w Zambrowie, ale na wieść o nadciąganiu sił Savary'ego wycofał się do Wysokiego Mazowieckiego. Tym razem Essen zrobił unik.

W czasie, gdy oba nieprzyjacielskie korpusy dokonywały tych marszów i kontrmarszów, główne armie stoczyły krwawa i nierozstrzygniętą bitwę pod Iławką Pruską 8.II.1807. Wydarzenie to wprowadziło dużo nerwowości w sztabach obu armii. Zarówno Bennigsen, jak i Napoleon baczniej przyglądali się swym liniom komunikacyjnym oraz działaniom korpusów obserwacyjnych.

Wypad rosyjski na Myszyniec i Wielbark

Oddział Grandeau patrolujący tereny w okolicy Myszyńca nie miał wiele zatrudnienia do l0.ll. Jego podjazdy staczały drobne utarczki z patrolami rosyjskimi. 6.II. oddział szaserów 2 pułku zaatakował 60 kozaków w Lipnikach i zajął tę miejscowość. Ale po paru dniach,11.II. zaatakował go silny oddział rosyjski i Grandeau nie próbując oporu wycofał się do Wielbarka, gdzie 12.II. uwolnili kolumnę jeńców rosyjskich eskortowaną z Prus po bitwie iławskiej. Był to silny oddział wysłany przez Essena, którym dowodził gen. Wittgenstein's. Savary otrzymał wiadomość o tych wydarzeniach w nocy z 11/12.II.i polecił udać się do Myszyńca Dywizji Sucheta. Wyruszyła ona 13.II. rankiem i po południu Suchet stanął w Kadzidle z Brygadą Girarda i 22 pułkiem dragonów. Postanowił tu zaczekać na resztę sił, które miały przybyć o 6 wieczorem. Brygadę Girarda wysunął do Siarczej Łąki dragonów do Todzi i Tatarów. W Kadzidle miała nocować Brygada Dumonstiera, gdy dotrze tam wieczorem. Myszyniec był jeszcze zajęty przez Rosjan i mówiono o 7 tysiącach ludzi,11 działach i 2 generałach. Na drugi dzień kontynuował Suchet swój marsz i zajął Myszyniec, który przeciwnik już opuścił wycofując się przez Szafranki.

Przygotowania do bitwy

Po bitwie iławskiej postanowił Bennigsen skoncentrować swe siły przed spodziewanym następnym starciem z armią Napoleona. Rozkazał więc Essenowi atakować Savar'ego i kierować się do Prus. Równocześnie wezwał do siebie 6 Dywizję Siedmoradskiego z Goniądza. Essen opracował plan atakowania Francuzów na obu brzegach Narwi. Z Goniądza miała wyruszyć 6 Dywizja wraz z oddziałem Wołkońskiego, który już wcześniej dołączyć do Siedmoradskiego. Całością dowodził Wołkoński. Na lewym brzegu Narwi planował uderzenie na Ostrołękę resztą swych sił. Gdy 14.II. przyszło wyruszać z Goniądza przez Kolno do Ostrołęki Siedmoradski otrzymał rozkaz Bennigsena wymarszu do głównych sił i postanowił wykonać go niezwłocznie. Wołkoński został więc sam z czterema pułkami ze swej 9 dywizji. Były to:

-ukraiński pułk muszkieterów pod dowództwem generała Budberga,

-krymski pułk muszkieterów dowodzony przez Baumgartena,

-10 pułk jegierski Brezguna,

-pułk kozacki Iłowajskiego X,

-trzy szwadrony dragonów mitawskich.

Oddziały te przekroczyły l4.II. Pisę koło Dobrego Lasu. Na drugi dzień natknęli się Rosjanie na Brygadę Graindorge'a, którą Savary umieścił w Siedliskach. Pod naporem Francuzów Wołkoński wycofał się za Szkwę i zaczekał do 16.II. dla wznowienia natarcia.

Bitwa pod Ostrołęką

Po starciu przednich straży Graindorge'a z Wołkońskim Savary otrzymał już zapewne depeszę szefa sztabu Wielkiej Armii marszałka Berthiera datowaną w Iławce 13 lutego.

Napoleon przekazuje mu swe niezadowolenie z obrotu spraw na prawym skrzydle swej armii. Wywołały je wydarzenia w Myszyńcu i Wielbarku. Rozkazał Savary'emu zostawić w Ostrołęce cztery bataliony piechoty, pułk kawalerii i cztery działa, a z resztą sił przejść na prawy brzeg Narwi i połączyć się z grenadierami Oudinota w Wielbarku. Widać, że Napoleon również chciał mieć bliżej siebie korpus obserwacyjny, aby go użyć w nowej bitwie, której się spodziewał po zdarzeniu 8 lutego.

Savary nie mógł wykonać tego rozkazu. Żołnierze jego pojmali oficera rosyjskiego, który podążał od Essena z depeszą do Bennigsena. W depeszy tej Generał Essen zawiadamiał, że jest przygotowany do atakowania Savar'ego. Nie udało się więc Rosjanom zaskoczyć Francuzów. Wiedząc o istnieniu poważnych sił rosyjskich w okolicy Goniądza i na lewym brzegu Narwi prawie całego korpusu Essena, nie wiedział dowódca 5 korpusu, z której strony przyjdzie główny atak. Savary doszedł do wniosku, że główne uderzenie przyjdzie z prawego brzegu, a to z następującego powodu: atakując Ostrołękę poważniejszymi siłami od północy, nieprzyjaciel w razie powodzenia albo zmusi Francuzów do opuszczenia Ostrołęki, albo zajmie most i odetnie im przez to drogę na prawy brzeg Narwi. Następna przeprawa będzie możliwa dopiero w Pułtusku, ale zanim V Korpus tam dotrze, Rosjanie mogliby zaatakować linie komunikacyjne Napoleona z Warszawą lub udać się bez przeszkód do Prus. Trudno odmówić logiki tym wywodom, jednakże logika formalna nie zawsze ma zastosowanie w obrotach fortuny. Wymarsz Siedmoradskiego osłabił poważnie uderzenie Wołkońskiego na prawym brzegu, natomiast główne siły Rosjan uderzyły na Ostrołękę od strony Łomży. 15 lutego Ostrołękę zajmowała 2-ga Dywizja Gazana bez jednej Brygady Graindorge'a, która, jak już wspominaliśmy, patrolowała prawy brzeg Narwi od Siedlisk do Stanisławowa. Miała ona starcie z Wołkońskim w godzinach popołudniowych. Ponadto stała w Ostrołęce cała Dywizja Grenadierów Oudinota. 0 godz.10 rano pojawił się koło miasta silny zwiad kawaleryjski z awangardy Essena. Spodziewając się walki nazajutrz wysłał Savary

wiadomość Suchetowi, by niezwłocznie wracał z Myszyńca, ale wiedział, że powrót Dywizji może potrwać do wieczora 16-go lutego. Przygotował się tymczasem do przyjęcia głównego ataku nieprzyjaciela na prawym brzegu.

Nastał mroźny dzień 16 lutego. Był to czwartek. 0 godz. 4 rano pozostawił Savary Brygadę Piechoty z 2-giej Dywizji Gazana i dowodzenie nią powierzył generałowi Campanie. Brygada ta składała się z 4 batalionów. Oprócz tego pozostała w mieście Brygada Grenadierów pod dowództwem generała Ruffina z 6 działami. Obaj generałowie świetnie się rozumieli i przyszłe wypadki potwierdziły to. Reszta sił wyruszyła z Ostrołęki drogą do Siedlisk i .Łęgu. Na czele kolumny szedł generał Gazan prowadząc 6 batalionów swej Dywizji, które mu pozostały. W odległości mili podążał za nim generał Oudinot prowadząc resztę grenadierów czyli 6 regimentów.

Walki koło Stanisławowa

Spotkanie z Rosjanami nastąpiło o godzinie 9 rano na drodze do Nowogrodu, koło Stanisławowa. Wołkoński wycofał się za rzekę Szkwę przed przeważającymi siłami i stamtąd otworzył krzyżowy ogień na nacierającego Gazana. Francuzi znalazłszy brody na rzece zaczęli obchodzić z lewej strony pozycje Rosjan, którzy mężnie odpierali ataki nieprzyjaciela. Dowódca pułku ukraińskiego, Budberg, został wtedy ciężko ranny, a dowódca 10 pułku jegierskiego, Brezgun, padł zabity. "Najstarszy po Brezgunie pułkownik Zwarykin, którego imię w zagranicznych wojnach cara Aleksandra związane jest ze sławą pułku szyrwańskiego, wespół z porucznikiem Romaszkowem, trzymającym sztandar w rękach, poprowadzili jegrów na bagnety. Silna obrona nie powstrzymała Francuzów i obeszli nasze skrzydła. Książę Wołkoński w pośpiechu, ale z zachowaniem porządku, wycofał się na pozycję do Osowiecka, którą upatrzył sobie o świcie. Musiał jednak zostawić armatę, której obsługa była zabita lub ranna, a konie zabite. Na nowej pozycji przyjął wroga kulami i kartaczami, ale Francuzi znowu przystąpili do okrążania i rozpętał się zajadły bój, w czasie którego porucznik 10 pułku jegierskiego, Michajłow, wraz z ochotnikami odbił armatę. Potem zdobył jaszczyk francuski z amunicją i końmi. Chorąży Nielidow i kapral Semin widząc, że drzewca sztandarów są przestrzelone, odpięli sztandary, owinęli wokół siebie i bili się nadal. Ostrzeliwując się odeszli nasi na nową pozycję, ale i tu musieli się wycofać wobec przeważających sił nieprzyjaciela. Skierowali się do lasu tuż za ich pozycją. Działa ustawione na skraju lasu przez majorów Ginie i Nikitina powstrzymały Francuzów". Tak relacjonuje to starcie Michajłowski-Danilewski. Savary natomiast zwięźle raportuje: "0 godzinie 9 rano generał Gazan spotkał nieprzyjaciela w marszu, który go zaatakował, ale odparł oddziały, jakie się przed nimi znalazły pokrywając drogę i las martwymi nieprzyjaciółmi; zabrał trzy działa i jeden sztandar rosyjski, a następnie kontynuował działania z najwyższym powodzeniem, gdy nagle dało się słyszeć kanonadę i strzelaninę w Ostrołęce" . Szef sztabu V Korpusu generał Reille wyraził chęć natychmiastowego udania się do miasta i objęcia dowództwa. Przybywszy zastał miasto poranione kulami armat i kartaczy.

Bitwa pod Ostrołęka

Wspomnieliśmy już, że wyruszając na prawy brzeg Narwi pozostawił Savary dwie brygady dla obrony Ostrołęki. Brygada generała Campany stanowiła część 2-giej Dywizji Gazana i składała się z dwóch pułków piechoty lekkiej: 21-go z pułkownikiem Duhamelem na czele, oraz 28-go z pułkownikiem Praske. Każdy pułk miał dwa bataliony. Cztery bataliony Campany liczyły 3100 ludzi i współdziałały z 1-szą Brygadą Grenadierów z Dywizji Oudinota. Dowodził nią generał brygady Ruffin. W skład Brygady wchodziły 1-szy i 2-gi pułk grenadierów czyli również 4 bataliony. Ich stan osobowy wynosił 2300 ludzi. Razem więc broniło Ostrołęki 8 batalionów liczących 5400 ludzi nie licząc artylerii. Oddziały te obsadziły wydmy piaszczyste otaczające miasto. Rankiem 16 lutego oddziały Essena zaczęły zbliżać się od strony Łomży. Była to 10 dywizja Mellera-Zakomielskiego i część 9 Dywizji Wołkońskiego III, liczące razem około 30 tysięcy ludzi. Trzy silne kolumny piechoty rosyjskiej natarły na obronę francuską i zepchnęły ją z wydm. Rosjanie parli do miasta chcąc zawładnąć mostem. Grenadierzy Ruffina musieli wycofać się na ulice Ostrołęki i zatrzymali się na cmentarzu koło kościoła, skąd otworzyli ogień kartaczowy. Brygada Campany, która znajdowała się na drugim brzegu Narwi ruszyła na pomoc grenadierom. W czasie natarcia generał Campana został trafiony w kark przez rykoszetującą kulę armatnią i padł na miejscu trupem. Nie osłabiło to jednak obrony Francuzów, których zaczęła skutecznie wspierać artyleria z drugiego brzegu. Zapewne w tej, początkowej, fazie bitwy dotarł do Ostrołęki generał Reille i objął dowodzenie obroną.

Dwa natarcia piechoty rosyjskiej zostały odparte, a pole bitwy zostało zasłane ciałami poległych Rosjan, głównie dzięki artylerii. Reille nie mógł nacierać ze względu na dysproporcje sił, ale wysunął się znowu przed miasto i stanął za wydmami. Przez dwie godziny wytrzymywał ogień 30 armat nieprzyjacielskich.

Kolejne natarcie Rosjan miało miejsce między godziną 2 a 3 po południu. Tymczasem jednak Savary, na drugim brzegu Narwi przygotowywał swe oddziały do natarcia. Po odjeździe Reille'a spod Stanisławowa, widząc powodzenie akcji Gazana i wycofywanie się Wołkońskiego, rozkazał Savary Oudinotowi ruszyć do Ostrołęki z jego grenadierami. Równocześnie przynaglał Sucheta do szybszego powrotu z 1-szą Dywizją i częścią dragonów. Około godziny 1-szej po południu oddziały Sucheta i Oudinota zaczęły docierać do Ostrołęki, a po godzinie wkroczyły do miasta. Na czele szedł 17 pułk piechoty lekkiej oraz artyleria o najdalszym zasięgu. Rosjanie stanęli w odległości strzału armatniego i byli uformowani w pięciu wielkich kolumnach piechoty i około 29 szwadronach kawalerii. Przeciwko nim ruszyli Francuzi w następującym ustawieniu:

-na prawym skrzydle stanęli grenadierzy. W pierwszej linii znalazła się Brygada Ruffina, a w drugiej pozostałe 6 batalionów. Całym skrzydłem dowodził Oudinot;

-centrum stanowiła 1-sza Dywizja Sucheta;

-lewe skrzydło było najsłabsze, gdyż obsadziła je Brygada Campany. Dowodził nim generał Reille w zastępstwie poległego Campany .

Cała kawaleria, licząca 10 szwadronów, stanęła w odwodzie. Pod osłoną silnego ognia artyleryjskiego ruszyły wojska do walki. Po pewnym czasie lewe skrzydło Rosjan nie wytrzymało natarcia grenadierów i jego obrona załamała się. Widząc powodzenie na swym prawym skrzydle, rozkazał Savary swej kawalerii wesprzeć Oudinota. Jazda ruszyła do ataku. Była godzina 4 po południu. W czasie szarży wyróżniła się Brygada Dragonów generała Rigauda, który został ranny. Na wyróżnienie zasłużył także 15 pułk dragonów z pułkownikiem Barthelemy na czele. Dokonał on zmiany frontu w pełnym galopie i natarł na jazdę przeciwnika. W czasie walk generał rosyjski Suworow został ciężko ranny. Oudinot twierdził potem, że wziąłby wielką liczbę Rosjan do niewoli, gdyby szarża kawalerii nastąpiła o pół godziny wcześniej.

Widząc zagrożenie na swym lewym skrzydle i obawiając się okrążenia musiał generał Essen rozpoczynać odwrót. Savary nacierając ciągle dotarł do Suska, gdzie walczące strony zastały ciemności. Francuzi rozlokowali się na nocleg, natomiast oddziały Essena kontynuowały odwrót w kierunku Zambrowa. W nocy mróz zelżał i na drugi dzień zaczęła się odwilż. 17 lutego posuwali się Francuzi do Troszyna i Kleczkowa, ale spotykali przed sobą jedynie uciekającą kawalerię nieprzyjacielską, która unikała walki. Około południa generał Oudinot postanowił wykonać wcześniejszy rozkaz Napoleona i, udać się z dywizją grenadierów do Wielbarka. 5 korpus pozostał w Susku do wieczora, po czym wrócił do Ostrołęki.

Na szczególne wyróżnienie zasłużył sobie generał Reille, który dowodząc dwiema brygadami przed przybyciem Savary'ego zdołał utrzymać most w Ostrołęce. Generał brygady Ruffin okrył się sławą wykonując pod ogniem kartacznym 20 dział zmianę frontu w celu ostrzału przeciwnika z bliska, a następnie odpierając na bagnety atak kolumny piechoty rosyjskiej, która wchodziła do miasta. Dalej wyróżnia Savary generała brygady Rigauda od dragonów, który został ranny podczas szarży na lewe skrzydło przeciwnika i pułkownika Taupina, d-cę 103 pułku piechoty, dla którego prosi o awans na generała brygady. Dowódca 21 pułku piechoty lekkiej, pułkownik Duhamel, został śmiertelnie ranny. Sława, zalety bojowe generałów Sucheta, Gazana i Oudinota były tak ustalone, że nie trzeba było podkreślać przed Napoleonem ich zasług. Podkreślić jednak wypada szczególną rolę grenadierów Oudinota. Ogromne straty poniosła artyleria francuska. Pułkownik Nourit (?), który dowodził nią przed Ostrołęką, został ranny. Jedno działo należące do dywizji Gazana zţstało zepchnięte w pośpiechu na zamarzniętą Narew, lecz lód pod nim załamał się i utonęło w rzece. Główne trofea Francuzów to 7 armat i 3 sztandary. Ocena sił i strat obu wojsk w starciach koło Stanisławowa i Ostrołęki. Dane odnośnie do liczby wojsk zaangażowanych w walkach nie są dokładne. Siły Wołkońskiego podaje się jako równe ok. 5-6 tys. ludzi. Generał Gazan miał co najmniej 4-5 tys. żołnierzy ze swej dywizji oraz ok. 3-5 tys. grenadierów Oudinota. Widzimy więc, że w walkach koło Stanisławowa przewaga liczebna była po stronie francuskiej. Pod Ostrołęką, w pierwszej fazie bitwy, przewagę miał korpus Essena. Jego siły są różnie szacowane. Dumas podaje 22000, Savary najpierw wymienia liczbę 12-15 tys., a potem, po rozmowach z oficerami rosyjskimi wziętymi do niewoli, 30000.

62 Biuletyn Wielkiej Armii mówi o 25000 w całym Korpusie Essena. Z zestawienia podanego na str. 17 niniejszego opracowania wynikałaby liczba 30000, ale nie wiemy, czy wszystkie oddziały brały udział w walce, choć przypuszczać należy, że tak. Jedynym źródłem rosyjskim pozostaje nadal opracowanie Michajłowskiego-Danilewskiego, ale milczy ono na ten temat. Ostatecznie rozsądnie będzie przyjąć, że siły rosyjskie liczyły razem 36000, natomiast francuskie 25400 żołnierzy.

Dwie brygady francuskie broniące Ostrołęki w pierwszej fazie liczyły nie więcej niż 5500 ludzi i postawa ich jest godna najwyższej pochwały. W drugiej fazie, po przybyciu dywizji Sucheta i Oudinota, mógł Savary przeciwstawić Essenowi ok.19000 ludzi. Na tle tych danych ukażemy teraz straty obu stron. Znowu napotykamy znaczne rozbieżności zależnie od tego, kto podaje informacje. Michajłowski-Danilewski twierdzi, że straty Wołkońskiego i Essena razem wynosiły około 1000 zabitych i rannych. Savary podaje, że pod Stanisławowem było zabitych 800-1000 Rosjan, zaś rannych naliczył oddział Graindorge'a w dniu 17.II. ok.1000. Zostali oni bez opieki, gdyż Francuzi nie mieli możliwości zapewnić im opieki. Po paru dniach donosi Savary, że okoliczni chłopi dobijali rannych i zdzierali z nich ubranie. Pod Ostrołęką zginęło wg Savary'ego 500-600 zabitych Rosjan, natomiast 1900 było rannych. Razem więc podaje on 1300-1600 zabitych i 2900 rannych Rosjan. Straty własne szacuje dowódca francuski na 900 rannych i "prawie wcale" zabitych, natomiast 62 Biuletyn Wielkiej Armii z 21.II.1807 r. podaje 60 zabitych i 400-500 rannych. Dane te musimy uznać za zaniżone. Znamy bowiem dokładną liczbę strat Dywizji Grenadierów. Wynosi ona 48 zabitych w tym 1 oficer, oraz 350 rannych, w tym 12 oficerów. Największe straty poniosła Brygada Ruffina, broniąca Ostrołęki. Sądzić więc można, że straty Brygady Campany były porównywalne. Z zestawień stanu 5 Korpusu z 1 i 21.II. widać, że ubyło 2000 ludzi, ale w liczbie tej znajdują się straty poniesione w walce pod Ostrowią oraz chorzy.

Ocena bitwy

W depeszy wysłanej do Savary'ego 18 lutego marszałek Berthier pisze " .Cesarz z przyjemnością dowiedział się o bitwie pod Ostrołęką. Żałuje generała Campany. Starcie to nie wydaje mu się starciem generalnym. Możliwe więc jest, że nieprzyjaciel zapragnie odwetu. Jeżeli stał naprzeciw Pana, to trzeba go było atakować 17-go i wszystko byłoby dobrze, ale jeśli wycofał się, a Pan zechce opuścić Ostrołękę, to nieprzyjaciel będzie mógł wrócić do tego miasta i wszystko stanie się niepewne, nawet sława wojska, czego nie można lekceważyć (...)" .Tylko pierwsze zdanie mogło uradować Savary'ego, natomiast reszta, choć nie tak jawnie krytyczna jak poprzednia depesza Berthiera, nadal była utrzymana w tonie cierpkim. Niemniej jednak Napoleon był wyraźnie zadowolony z bitwy, której znaczenie propagandowe po Iławce było ogromne. Przyznał zwycięskiemu dowódcy Wielką Wstęgę Legii Honorowej oraz rentę dożywotnią 20.000 franków.

Opisane spotkanie nie było bitwą rozstrzygniętą dla obu stron. Wydaje się więc, że bardzo słuszna jest opinia Petree'go:

"Akcja Savary'ego, choć nie bardzo godna uwagi jako zwycięstwo, była cenna dla uwidocznienia faktu, że Rosjanie nie stanowili na tym odcinku wielkiej siły i Napoleon miał niewiele powodów do obaw o przerwanie swych linii komunikacyjnych z Warszawą".

Opinia St. Herbsta jest bardziej kategoryczna w negatywnej ocenie Savary'ego.

"Napoleon był niezadowolony z Savary'ego, który nie podołał trudnościom samodzielnego dowodzenia operacyjnego. Mając pod Brokiem w początkach lutego ok. 15.000 ludzi, nie zlikwidował radykalnie zagrożenia, poniósł tu straty, a znużywszy wojsko marszami i kontrmarszami nie osłonił linii komunikacyjnych głównych sił francuskich w szczególnie trudnej sytuacji po Iławce. W kwaterze głównej powstała obawa, że to nie dywizja Siedmoradskiego, a cały korpus Essena może uderzyć na wstrząśniętą pyrrusowym zwycięstwem armii."

Wydaje się, że ocena ta jest słuszna odnośnie do pierwszych dni lutego, gdy Savary nie spisał się pod Ostrowią. Wypad oddziałów rosyjskich do Wielbarka trudno uznać za poważne zagrożenie linii komunikacyjnych. Ostatecznie linie te nie ucierpiały, Warszawa została osłonięta, a więc rola wyznaczona 5 korpusowi została spełniona. Depesze Berthiera są pełne sarkazmu i wyrazów niezadowolenia, ale wydaje się, że wyolbrzymiały one zagrożenie prawego skrzydła Armii. Savary odpiera wiele zarzutów. Wymiana korespondencji wskazuje na fakt, że ocena sytuacji przez Napoleona nie zawsze odpowiadała rzeczywistości, w jakiej znajdował się 5 korpus, a to z powodu oddalenia i zmieniających się wydarzeń. Nie mniej jednak debiut Savary'ego w roli dowódcy korpusu nie wypadł błyskotliwie.

Essen był również krytykowany przez swoje dowództwo. Zadania nań nałożonego nie wykonał, gdyż Savary'ego nie pobił i nie mógł wesprzeć Bennigsena w jego działaniach w Prusach. Pomysł atakowania synchronicznego dwiema grupami wojsk nie powiódł się, gdyż atakowi Wołkońskiego w dniu 15 lutego nie towarzyszyło natarcie sił Essena po lewej stronie Narwi; marsz Essena opóźnił się o całą dobę. Francuzi zdołali zlikwidować zagrożenie ze strony Wołkońskiego, a następnie ruszyć większością sił na Essena.

Na tle kampanii 1806-7 bitwa ostrołęcka ma pewną osobliwość. Polega ona na tym, że stoczyły ją ze sobą korpusy obserwacyjne znajdujące się na skrzydłach swych armii. Zadania obu tych korpusów były defensywne. Rozbicie przeciwnika byłoby pożądane, ale w warunkach zupełnej pewności, bez podejmowania ryzyka. Do walki doszło z inicjatywy rosyjskiej. Essen otrzymał rozkaz atakowania Savary'ego, by pobiwszy go móc przybyć z pomocą głównym siłom Bennigsena w Prusach. Porażka pod Ostrołęką udaremniła ten plan, ale zdaje się nie wpłynęła decydująco na dalszy przebieg wydarzeń. Zwycięstwo Savary'ego nie miało wielkiego znaczenia dla Napoleona, gdyż Essen nie został rozbity. Ważne było to, że przyszło ono w tydzień po krwawej i niezbyt chlubnej dla Napoleona bitwie pod Iławką Pruską, więc można je było wykorzystać propagandowo dla umocnienia morale armii.

Walki pod Pułtuskiem i Gołyminem miały znaczenie dla całej kampanii, natomiast bitwa ostrołęcką decydowała o bezpieczeństwie skrzydeł głównych armii. Zwycięstwo Savary'ego dało jednak Napoleonowi swobodę w rozwijaniu akcji w Prusach bez obawy o linie komunikacyjne i bezpieczeństwo Warszawy.

Po bitwie

Oddział Wołkońskiego, poniósłszy wielkie straty, wycofał się w pośpiechu paląc za sobą wszystkie mosty. Savary ustalił, że zmierzał do Kolna i Białej Piskiej. Essen w tym samym czasie wracał przez Zambrów do Wysokiego Mazowieckiego.

Savary pozostał w Ostrołęce przez cały dzień 18 lutego, ale wieczorem powiadomiony został przez swych saperów, że most na Narwi został poważnie nadwerężony w czasie przemarszów wojsk i artylerii w dniach 16 i 17 lutego; obniżył się i grozi mu zniesienie przez lód.

Savary zarządził przeprawę artylerii w tym samym dniu na prawy brzeg Narwi, a następnie postanowił przeprowadzić resztę korpusu i opuścić Ostrołękę. Postanowienie to było zgodne z zaleceniami, jakie otrzymał od szefa sztabu armii, ale nie znaczy to, by nie był za to skrytykowany przezeń. Po opuszczeniu Ostrołęki wojska stanęły na prawym brzegu Omulwi. Dywizja Gazana zajęła okolice Drężewa, a przed nią stanęła jazda 5 korpusu pod dowództwem Debelle'a. Główne siły i kwatera główna tego generała znajdowały się w Siedliskach, skąd wysyłano zwiady do Rozogi.

Dywizja Sucheta zajęła okolice Przystani, a jej awangardę stanowiła 5 dywizja dragonów. Zajęła ona Dylewo i z tej miejscowości wysyłała patrole do Rozogi. Utrzymywała tam łączność z jazdą Debelle'a swym prawym skrzydłem, a lewym z szaserami 2-go pułku wchodzącego w skład oddziału Grandeau, który nadal zajmował Myszyniec.

Tymczasem most w Ostrołęce został zerwany przez krę. 21 lutego stał Savary w Nożewie. W celu śledzenia ruchów nieprzyjacielskich między Omulwią a Szkwą utworzył oddział partyzancki w sile ok.100 konnych, na czele którego stał dowódca szwadronu z 10 pułku huzarów, Pyre. W składzie tego oddziału znalazł się porucznik Kierzkowski, którego Pyre wysyłał na zwiady ze względu na znajomość języka polskiego.

24 lutego wojska cofnęły się w głąb i Gazan stanął w Różanie wraz z 100 pułkiem piechoty. Pułki 28 i 103 zajęły Pułtusk i okolice. Na linii Omulwi został tylko 21 pułk piechoty lekkiej zajmując Nożewo, Białobrzegi i Przystań. Dywizja Sucheta miała kwaterę główną w Makowie Mazowieckim, gdzie znalazły się również 64 i 88 pułki piechoty. W Przasnyszu i okolicy stanęły pułki 34 i 40, a na Omulwi 17 pułk osłaniający odcinek od Baranowa do Zawad. Kawaleria zajmowała Sieluń, Przasnysz, Chorzele i odcinek Orzycu od Podosia do Olszewki.

Po paru dniach odwilży, 28 lutego Narew stała się "tak szeroka jak Ren" oddzielając skutecznie oba korpusy. Zaczęły zdarzać się jednak ataki kozaków na prawy brzeg Narwi. Pojawili się na linii Rozogi oraz między Chorzelami a Wielbarkiem. Prawdopodobnie były to oddziały atamana Płatowa. Kłopoty, jakie się wyłaniały, nie będą już kłopotami Savary'ego. Marszałek Berthier w piśmie z dnia 24 lutego zawiadamiał marszałka Massenę, że został mianowany przez Cesarza dowódcą 5 Korpusu. Savary pozostawał na swym stanowisku do końca lutego zajmując kwaterę główną w Pułtusku. Od 1 marca powrócił do boku Napoleona na swe poprzednie stanowisko adiutanta Cesarza. Od tej chwili korpusem dowodził Massena.

Po dość długim okresie bezczynności generał Essen wydzielił awangardę złożoną z 4 szwadronów pułku mariampolskiego, 4 szwadronów pułku achtyrskiego oraz 300 kozaków Czernozubowa 4-go. Całością dowodził generał Wittgenstein. Zadaniem jego było przeprawić się na drugi brzeg Narwi, atakować Francuzów wraz z oddziałami Płatowa. Dość długo zabawił przy budowie mostu w Ostrołęce, gdyż dopiero 11 marca uzyskał możliwość przeprawy, w czym Massena mu nie przeszkodził. Zaatakował Wittgenstein pozycje Masseny w Drężewie, Krukach i Białobrzegach zabijając 260 Francuzów oraz zabierając 60 jeńców oraz dwie armaty. Sam Essen nic nie robił. Wojska jego trapiły głód i choroby, pisał więc do cara, z pominięciem Bennigsena, o zgodę na wycofanie ciężkiej artylerii i większej części konnicy do Rosji, ale car zabronił mu tego oraz składania propozycji bez wiedzy Bennigsena. Do końca marca nic nie przedsięwziął, zaś w kwietniu został zwolniony z powodu choroby (?). Miejsce Essena zajął gen. Tuczkow.

Do zawarcia pokoju w Tylży zdarzały się starcia między 5 korpusem Masseny i Rosjanami Essena I, a potem Tuczkowa I, lecz wydarzenia te nie mieszczą się w ramach czasowych i przestrzennych, które nakreśliliśmy sobie na początku.

Kilka uwag o położeniu ludności cywilnej

Przemarsze wojsk zawsze były wielką plagą dla ludności terenów przez nie nawiedzanych. Tym razem na tereny płn. Mazowsza przybyły najpierw oddziały rosyjskie, bez zapasów żywności i już od samego początku miały kłopoty aprowizacyjne. Pruskie władze cywilne niezbyt chętnie otwierały magazyny, więc głodne wojsko zaczęło szukać żywności na własną rękę, a więc metodą grabieży. Zanim doszło do walk grudniowych z Francuzami, istniała możliwość powściągania nadużyć, ale w czasie odwrotu, przy niedostatecznej trosce Bennigsena o zarządzanie armią, grabieże i łupiestwo Rosjan przybrały katastrofalne rozmiary. Pewne wyobrażenie tego mogą nam dać fragmenty meldunków dowódców francuskich wkraczających na tereny opuszczone przez Rosjan.

"Kozacy zrujnowali doszczętnie wszystkie wioski przed Ostrołęką i nie ma tam miejsca na założenie obozu". Nasze konie od trzech dni nic nie jadły oprócz słomy żytniej". "Cała okolica zrujnowana: znajdujemy tu jedynie drzewa i błoto". "Obecnie zajmujemy kilka wsi, gdzie można pozostać bezpiecznie, ale pod gołym niebem i bez środków do życia dla ludzi i koni. Wszystkie wsie aż do Ostrołęki są całkowicie zrujnowane i ograbione przez Rosjan.

"Przybywam znad brzegów Omulwi, gdzie przekonałem się, że raporty o stanie tych okolic są zbyt boleśnie prawdziwe. Wszystkie wioski, a w każdym razie te, które widziałem, od Czerwonki przez Perzanowo, Różan do Drężewa, są całkowicie ograbione. Nie ma w nich ani jednego mieszkańca, nie zostało nic furażu i trzeba zrywać słomiane dachy, by nakarmić konie. Od 6 dni kawaleria w tych okolicach nie ma owsa. Mamy jeszcze mięso, ale zapasy ziemniaków są wyczerpane". Takie utyskiwania powtarzają się prawie u każdego dowódcy wkraczającego na opuszczone przez Rosjan tereny. Jaki ratunek przewiduje dowództwo francuskie?

Szef sztabu 3-go korpusu pisze: "Panowie generałowie dywizji zechcą zorganizować zajęte tereny tak, aby zapewnić sobie wyżywienie konieczne dla oddziałów. Mają odbudować młyny, młócić zboże rękami chłopów lub, jeśli nie ma chłopów, rękami żołnierzy . Widać więc, że dla ludności cywilnej niewielka zmiana zaszła wraz z wkroczeniem Francuzów. Główny ciężar utrzymania nowych wojsk również na nią spadał. Nic dziwnego, że wielu mieszkańców okolic nadbużańskich opuszczało swe domostwa i uciekało wraz z dobytkiem do zaboru austriackiego, a w innych stronach kryło się w lasach. W "Pamiętnikach" Jakuba Filipa Kierzkowskiego znajdujemy wiele opisów swawoli żołnierzy francuskich popełnianych na ludności polskie.

"Gdy marszałek Massena objeżdżał linię swego korpusu, było to już po Wielkiej Nocy, wysłał mnie naprzód w 30 koni swojej eskorty, aby mu przysposobić konie podwodowe w miejsce pocztowych. Przybyłem do wioski w samych borach, lud jak spostrzegł, że idą Francuzi, czym prędzej do boru uchodził dla bojaźni i rabunków, jakie Francuzi wyrabiali. Zostawiłem moje 30 koni, małą stępą kazałem im jechać do wsi, a sam galopem pobiegłem i do ludu po polsku przemówiłem, aby się nie bali. Lud usłyszawszy język swój, zatrzymał się i powracał do swoich mieszkań. Skarżyli się na postępowanie barbarzyńskie Francuzów, że codziennie ich nachodzą i rabują, kobiety gwałcą, gorzej niż nieprzyjaciel największy. (...) Oznajmiłem w raporcie marszałkowi Massenie, że ta wieś wiele cierpi od wojska francuskiego, rabowana, gwałcona po kilka razy. Massena rozkazał postawić załogę w tej wsi, żeby lud spokojnie pozostawał w swoich pomieszczeniach, gdzie Kowalkę dwóch pieszych Francuzów niepokoiło. Tych kazałem skrycie utopić".

Oto wizerunek kraju deptanego przez obcych. Wydaje się, że straty materialne nigdy nie zostały obliczone i należycie opisane.

Na podstawie "Bitwa pod Ostrołęką 1807
Z kampanii napoleońskiej 1806-1807 w okolicach Ostrołęki
Witold Kubeł